Myśli są jak strzały. Raz puszczone trafią do celu. Pilnuj ich dobrze, bo w innym razie sam staniesz się ich ofiarą.
Przysłowie indiańskie…
Przeczytałam je dziś w moim zeszycie wdzięczności (wypełniam go codziennie) i poczułam absolutne potwierdzenie tej hipotezy.
Myśli nieustannie przepływają przez nasz umysł. Naukowcy szacują, że jest ich około 60–70 tysięcy dziennie. To naprawdę dużo. Myśli są formą energii, która może nas wspierać, odżywiać, motywować i wzmacniać.
To takie myśli jak: oczekiwanie na dobro, nadzieja, wewnętrzne wsparcie — „dasz radę”, „to się uda”, „jest dobrze”, „to jest sukces”…
To uśmiech do życia, pełen ufności.
Ale może być też zupełnie inaczej.
Budzisz się rano — albo już w nocy — i zalewa Cię strumień destruktywnych, męczących pętli myślowych, pełnych lęku i obaw:
– a co się stanie, jeśli okaże się, że nie jestem zdrowa,
– co będzie, jeśli mojemu dziecku stanie się krzywda,
– świat jest taki niebezpieczny…
To myśli podszyte lękiem, oczekiwaniem złego i porażki.
Znasz je?
Pewnie, że znasz.
Śmiem twierdzić, że wiele z tych obaw wynosimy z domu rodzinnego. Lęki naszych rodziców i dziadków miały nas chronić, ostrzegać przed niebezpieczeństwem.
Ale kiedy jest ich zbyt dużo — stają się nawykową częścią naszego myślenia i działania.
Myśli tworzą naszą tożsamość. Tworzą obraz tego, kim jesteś.
To, co myślisz — tworzy Ciebie.
I najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że myślimy automatycznie.
Bez zatrzymania. Bez podważenia. Bez sprawdzenia, czy te myśli są prawdziwe i aktualne.
Jako coach, w pracy z innymi, bardzo często odkrywam, jak wiele z tych myśli nie jest prawdą.
Przychodzą do mnie osoby pogubione w swoich ograniczeniach — a jednocześnie mające ogromny potencjał.
Mogłyby żyć pełnią — w radości, spełnieniu i lekkości.
Ale myśli, nawyki i utrwalone przez lata schematy skutecznie je zatrzymują.
Możesz to zmienić.
Możesz stać się strażniczką swoich myśli i swoich reakcji.
Potrzebujesz do tego:
determinacji, odwagi, uważności i gotowości na zmianę.
Czy warto pracować nad uważnością myślenia?
Zdecydowanie tak.
Bo zmieniając swoje myśli — zmieniasz swoje życie.
Od środka. Prawdziwie.
A o czym myślisz teraz?